Tag Archives: UNESCO

Xian – Dawna stolica Chin

Z dworca zachodniego w Pekinie (architektoniczne połączenie ogromnej szklano metalowej konstrukcji przypominającej terminal lotniczy z wieńczącą go murowaną wieżą w starm chińskim stylu) pociągiem nocnym (soft sleeper) udajemy się do dawnej stolicy Chin, Xian (centralne część kraju)
Po 12 godzinnej podróży w mniej komfortowych warunkach niż w pociągu z Szanghaju (telewizory były ale tym razem nie działały) za to ze współpasażerem chrapiącym jak …. (sami sobie dopowiedzcie ;/) dojechaliśmy do celu, niewyspani i zmęczeni. Gdyby nie nasz współpasażer komfort podróży byłby bardziej niż zadowalający. Przypomina się stary polski kawał o obwodzie koła: 2πr, gdzie r-średnica koła a π – jak wiadomo wynosi 3,14 z „hakiem” który to z kolei wlecze się za każdym polskim pociągiem i ….. o tory. W Chinach najwidoczniej promień koła mierzy się inaczej lub przyjmują wartość π bardzo dokładne bez dużych „haków” Pragniemy donieść: „nic tam nie huczy nie stuka ani nie uderza” – jedyny hałas zza okna to ten od prędkości pociągu jak by podróż przez większą część odbywała się w tunelu.

Wracając do tematu, czyli Xian.
Jest to kolejne jakich dziesiątki, ogromne (oficjalnie 4mln) miasto, z za dużą infrastrukturą jak na obecne potrzeby mieszkańców, gdzie teraźniejsza nowoczesność łączy się gorzej lub lepiej ze starym budownictwem i klimatem dawnej stolicy państwa środka.
Centrum miasta położone jest pomiędzy dość dobrze zachowanymi i odrestaurowanymi starymi (bardzo wysokimi) murami miasta (w kształcie prostokątu).
Wysiadając na głównej stacji kolejowej (north station) to właśnie jedna z bram i mury są pierwszym widokiem na miasto, co ułatwia orientację w mieście.
Autobus linii 603 (po drugiej stronie muru) zabierze was przez całe miasto na przeciwległą południową bramę, gdzie znajduje się większość hosteli.
Do tej pory Xian znane mi było jedynie z 2 powodów:
– Terrakota Army, opisywać nie trzeba (wstęp 110Y)
– oraz z olimpiady geograficznej w szkole podstawowej i pytania o „dawną stolicę Chin” 😉
Nasze 3 dni w mieście nie pozwoliły na zbyt wiele, zwłaszcza po mało przespanej nocy w pociągu (dzięki naszemu „śpiochowi”).
Jednak pozwoliły nam odkryć:
– Arabic Quarter (część arabska miasta) bardzo miła atmosfera, uliczne stragany i markety, gdzie po pekińskim bólu głowy i ciągłych okrzykach sprzedawców wręcz fizycznej molestacji, wydały nam się łąką rozkoszy i spokoju. Spróbujcie znaleźć roujiamo – bułka typu pita wypełniona wołowiną z zieloną papryką i przyprawami, palce lizać (koszt 5Y)

– Big Goose Pagoda, zwłaszcza nocny pokaz świateł i fontann (25Y)
– Stare, ogromne budynki miasta oraz mury obronne.
– Największą jak dla nas atrakcją poza miastem jest HuaShan

Położone ok. 100km na zachód góry oraz jedna z 5 świętych gór dla chińczyków HuaShan robi ogromne wrażenie. Dla przybliżenia formy atrakcji oraz wymaganej aktywności sportowo rekreacyjnej w związku z jej zdobywaniem, proponuję zapoznać się z tematem „soldiers path HuaShan”. Oczywiście góra nie tylko dla żołnierzy, można ją zdobyć na 3 sposoby:
1. Ową ścieżką, wisząc często pare setek metrów nad przepaścią (2 godzinny spacer)
2. „Zwykły” spacer z miasteczka o tej samej nazwie. Wstęp do parku (100Y), chyba, że wybierzecie nocne zdobywanie tak jak to robi 90% chińczyków wtedy wstęp darmowy, tylko wymarsz ok. 23:00
Dlaczego pisze „zwykły” spacer (5 dni po, ciągle go odczuwam na kościach) 8km do szczytu pokonywać będziecie w 70% trasy, bardziej i mniej stromymi i niebezpiecznymi schodami.
Ogrom pracy włożonej w ich wykonanie, zabezpieczenia łańcuchowe i inne nie robi już takiego wrażenia na myśl o Wielkim Murze ale ciągle zastanawia oraz potwierdza chińską siermiężną pracowitość.
Tak więc wycieczka na szczyt najpierw płn. (3godziny) i pierwszy możliwy nocleg (od 95Y za łóżko w pokoju), kolejny przystanek West Peak (1,5 godziny) oraz nocleg (po wytargowaniu 80Y za łóżko).
Podziwiany zachód słońca na tej stronie góry coś wspaniałego i jakże miłe uczucie spokoju– wreszcie brak przewodników=„szczekaczek” i morza turystów, by kontynuować „spacer” kolejnego dnia od bardzo wczesnych godzin i po 20 minutowym marszu podziwiać wschód ze najwyższego południowego szczytu 2160m.
Darowaliśmy sobie East Peak, zwyczajnie mieliśmy dosyć gwaru i okrzyków niosących się już z oddali z tysięcy na wpół zaspanych chińskich gardeł z tamtego kierunku. O ile popołudniowe zdobywanie góry wiąże się jak wszędzie w górach z normalną ilością turystów tak poranny natłok tych którzy rozpoczęli wspinaczkę wieczorem jak i tych którzy chcąc być pierwsi (buhahaahah) na górze wzięli poranną kolejkę linową, można jedynie porównać do raz widzianej (na szczęście tylko na zdjęciu) letniej kolejki na Kasprowy Wierch.
Wąskie przejścia i wszędobylskie schody sprawiają, że poruszanie się w godzinach 7-9 rano jest bardzo utrudnione. Jeśli planujecie oglądać wschód słońca lub zachód, nocleg na górze mimo że kosztowny jest naszym zdaniem jedynym sensownym rozwiązaniem.
Zejście do miasteczka od godziny 7:00 do 10:30 chociaż zaplanujcie sobie przynajmniej 2 godziny ekstra, być może na dłuższe przystanki z rozciąganiem, co nam jest potrzebne do tej pory.
3. Najmniej wymagająca forma zdobywania góry: kolejką linową na szczyt północny (60/110Y bilet powrotny)

Garść faktów:

– Nocleg, w Xian znajdziecie o wiele lepszy standard zakwaterowania niż w Pekinie, od 160Y za pokój dwuosobowy z TV/klimatyzacją/WiFi
– Wyżywienie, patrz Pekin
– Komunikacja, autobusy miejskie 1Y za przejazd, metro ciągle w budowie
Autobus do HuaShan odjeżdża spod budynku poczty po prawej stronie dworca kolejowego (60Y bilet powrotny ważny 3 dni) Wysiadacie w miasteczku na ostatnim przystanku skąd odjeżdża także autobus powrotny.
– Noclegi na górze HuaShan, bardzo drogie i bez łazienek (500Y pokój dwuosobowy) – WC jedynie na zewnątrz.
– Wyżywienie na szlaku raczej drogie, warto zabrać kilka dużych butelek z wodą i prowiant. Woda na górze od 10Y za 0,5l

Ogólnie Xian jest o wiele przyjemniejszym miastem niż Pekin. Jest bardziej otwarte na „zachód” – gdzie ludzie nie tylko „patrzą” się na Ciebie ale także zdarza się, że uśmiechają się czasami. Odrestaurowane stare dzielnice w okolicach bramy południowej pozwalają poczuć typowy klimat Chin a zarazem są czyste i bardziej zadbane od podobnych hutongów w stolicy.
Planowanie kolejnych wypadów i etapów podróży jest jednak badal bardzo uciążliwe a brak dobrego zrozumieniaze strony lokalnych mieszkańców wydłuża choćby najoczywistsze sprawy . Przez co na każdym kroku wszędobylskie i przecenione wycieczki typu all inclusive – wydają się często jedyną formą zwiedzania poszczególnych punktów zainteresowań.

Nie poddajemy się jednak i działamy dalej na własną rękę. Odkrycie na dziś transport do Guili, z braku odpowiadającego nam pociągu szukamy samolotu, do zarezerwowania CTRIP pozwoli wam zarezerwować jakikolwiek lot przy użyciu karty debetowej VISA.


Choć w samym Xian nie udało nam się zobaczyć zbyt wiele (zmęczenie związane z planowaniem i spacer schodami zrobiły swoje) to właśnie tu oglądaliśmy np. Saturn, dzięki uprzejmości pewnego lokalsa, który pozwolił nam patrzeć przez monstrualnych rozmiarów teleskop. Zupełnie za darmo robiliśmy u niego za lep na innych turystów, bo oni zamiast w teleskop patrzyli chyba więcej na nas… a może zaczynam mieć już obsesje na tym punkcie 😉 W każdym bądź razie polecamy Xian bardziej niż Pekin to na pewno.

Advertisements

Leave a comment

Filed under Azja-Australia

Melaka – UNESCO World Heritage Site

Byliśmy, zobaczyliśmy i niepolecamy.
Pierwszego dnia zobaczyliśmy… prawie nic padało
Drugiego dnia zobaczyliśmy większość atrakcji:
-Town Square
-Clock Tower
-Christ Church
-Porta de Santiago
-Chinatown

i poszliśmy do Kina na film (10RM)

Jeśli pada i chcecie iść do kina nie koniecznie musicie odwiedzać Melakę.
Dość droga baza noclegowa (od 50RM za pokój dwuosobowy) z najgorszą jakością do ceny spotkaną w trakcie wyprawy, spowodowane z pewnością starą („historyczną”) zabudową miasta. Na dodatek weekend i mnóstwo turystów limitowany wybór hoteli.
Znośne lokum od 80RM w górę – w porównaniu do 80-90RM płaconych za luksus w raju na Perhentian Islands wydaje się wręcz zdzierstwem.
Naszym zdaniem: jakość do ceny żadna, atrakcje miasta poniżej przeciętnej, bród i smród ponad standardowy. Miejsce bardzo nieprzygotowane na taki napływ turystów (zwłaszcza weekendowych) na dłużej nie ma co tam gościć na pewno.
Jeśli już tam zawitacie a klimat miasta nie przypadnie Wam do gustu, ucieczką może okazać się centrum handlowe, 10 min na pieszo od głównej atrakcji miasta, tak duże że zgubicie się tam na długie godziny i wykorzystacie czas na zakupy, np. pamiątek.
Polecamy restauracje Calanthe Art Cafe duży wybór kaw i tego co da się z niej zrobić, warto spróbować. Najlepsze banana frape jakie piłem.
Więcej nie znajdę pozytywów a nad negatywami nie chcę się dłużej rozwodzić, uwierzcie na słowo, zaufajcie naszym osądom i znajdźcie sobie inny cel podróży.
Melaka jak dla nas dostała na wyrost miano UNESCO Site lub być może krótki czas dzierżenia tego tytułu nie pozwolił jeszcze przygotować się odpowiednio na turystów.

Leave a comment

Filed under Azja-Australia

Ayutthaya

W ramach nadrabiania zaległości zamieszczamy opis wypadu do Ayuthhaya, odbyty 11.02 w drodze do Chiag Mai.

Była stolica Syjamu, Ayutthaya to miasto położone ok. 75 km od Bangkoku.
Wybraliśmy się tam pociągiem 2 klasy, bilet zakupiony na stacji kolejowej kosztował ok 500BH i zawierał w cenie lunch (bardzo smaczny kurczak w warzywach z ryżem). Numerowane skórzane siedzenia w pociągu pozwoliły obsłudze jak mniemam nie tylko na sprawne serwowanie posiłków (była też opcja bez jedzenia o której nie wiedzieliśmy) ale również na umycie naszego okna od zewnatrz.
Serwis na tajskiej kolei jest naprawdę zadziwiający. Obsługa dwa razy zamiatała przedział a także myła podłogę w trakcje naszej 1,5h podróży, mimo że była czysta jak na moje oko. Tak więc w pociągu BARDZO czysto i komfortowo.


Ayutthaya w tej chwili to małe miasteczko. Jego najstarsza część uformowana jest pomiędzy licznymi rozlewiskami rzek Chaophraya i Pasak oraz licznymi kanałami, stanowi od 1991 roku obszar wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO i obejmuje prawie wszystkie atrakcje. Lata świetności miasta przypadały na 14-15 wiek, tak więc teraz po kilkunastu wojnach i najazdach można sobie wyobrazić, poza ruinami świętyń i pałaców nie ma w nim za wiele atrakcji. Porównał bym to miasto do naszego Gniezna.

Główne atrakcje miasta to:
– Grand Palace,
-Wanglang or the rear Palace,
-Wat Phra Si Sanphet,

-Wat Phra Ram,
-Wat Maha That (to tu znajdziecie słynną głowę wplecioną w korzenie drzewa),

-Wat Phra Mongkhon Bohit,

-Wat Phutthaisawan,
-Wat Chaiwatthanaram, największy najstarszy kompleks świątynny

Nasza rada: dobrym pomysłem na zwiedzanie miasta jest wypożyczenie roweru (50BH/doba). Podróż rowerem z jednej strony miasta na drugą trwa ok. 30min.
Centrum bakpakerskie to ulica Soi 2, Th Naresuan. na której znajdziecie kilka hoteli (ceny od 200 do 550BH za dwójkę), wypożyczalnie rowerów, biura organizujące wycieczki, czy też restauracje i bary z muzyką live.

Proponowane przez jak się wydaje większość hoteli popołudniowe wycieczki łodzią (200BH/osoba) dookoła miasta z trzema postojami pół godzinnymi na zwiedzanie świątyń nie są zbyt interesującym wyborem dla osób zainteresowanych historią zwiedzanego miejsca czy też dla amatorów fotografii, gdyż pół godziny to najczęściej 20 min a i pół godziny okazuje się niewystarczającym czasem.
Tak więc według nas lepiej od razu nastawić się na zwiedzanie na własną rękę. Wstęp do niektórych świątyń jest darmowy, w kilku miejscach opłata rzędu 20BH.

Nam Ayutthaya podoba się bardzo, spędzona tam jedynie jedna noc (dwa pełne dni), pozwoliły nam zobaczyć większość atrakcji a także cieszyć się większym spokojem niż w Bangkoku oraz bardziej tradycyjnym jedzeniem, bez wyraźnej specjalnej ceny i “jakości” dla turystów (których tu jest jeszcze ciągle niewielu).




Proponujemy odwiedzić lokalne targowiska i spróbować 3 różnych rodzajów frytek w połączeniu z zapiekanymi krewetkami oraz na wieczornym targu Roti kluai khai, palce lizać.

Leave a comment

Filed under Azja-Australia