Tag Archives: Sepilok

Borneo

Podróż na tą długo nie odkrytą wyspę południowo wschodniej Azji rozpoczynamy z Kuala Lumpur (Air Asia, odpowiednik europejskiego Easy Jet – jest o wiele tańsza a obsługa jak i samoloty nawet na lepszym poziomie, czyli da się kupić takiego samego NOWEGO, drogiego AIRBUSA, podejrzewam za te same pieniądze co w Europie a oferować mimo wszystko niższe ceny lotów – ktoś zaraz pomyśli „naiwniak” przecież wiadomo bo tam mniej zarabiają – tak wiem, zarabiają średnio tyle co w PL tylko w kraju płacimy ceny zachodnio-europejskie baaa nawet o wiele wyższe).
Tyle nawiasem powiedziawszy 😉 Nie wierzycie wasza sprawa – przekonajcie się sami.


Borneo to dosyć spora wyspa (743,330 km2) podzielona pomiędzy Indonezje na południu i Malezję na północy z malutkim ale za to jednym z najbogatszych państw globu, sułtanatem Brunei.
Ze względu na swą dużą powierzchnie i małą gęstość zaludnienia (16 mln mieszkańców) uznawana jest za jedną z najdzikszych i najlepiej zachowanych ekosystemów na ziemi.
Ogromna liczba gatunków zwierząt a przede wszystkim roślin występuje jedynie tu w swoich naturalnych środowiskach. Dżungla zachowała do tej pory ogromną liczbę gatunków odkrywanych na bieżąco przez kolejnych zapaleńców i miłośników fauny i flory.
Zaczęliśmy swą podróż od płd-wsch strony dystryktu Sabah.


Sandakan to małe, leniwe miasteczko z lotniskiem i portem. Oprócz lokalnych atrakcji w samym mieście nie zagościcie pewnie za długo.
Jego pozytywy to z pewnością:
– Łatwa komunikacyjnie baza wypadowa,
-Najtańsze jedzenie jak do tej pory w Malezji,
Hotel London – ceny od 55RM do 80RM, supermiła obsługa i dobra jakość do ceny, co w Malezji nie zawsze jest tak pewne jak choćby w Tajlandii.
Czemu więc Sandakan?
Atrakcje regionu:
– Sepilok Orangutan Center (wstęp 30RM + 10RM kamera), dostaniecie się tam autobusem nr.14 z centrum miasta 4RM/bilet w jedna stronę, dowiezie Was pod samą bramę ogrodu. Wybierzcie się tam jedynie na pory karmienia (10:00 i 15:00) Centrum jest zamknięte w godzinach 11:30-14:00 Oprócz orangutanów zobaczycie oczywiście też i inne małpy – godzina zwiedzania spokojnie wystarczy.
– Proboscis Monkey Center (60RM+10kamera). Możecie zobaczyć oba centra tego samego dnia wybierając się na karmienie poranne do jednego i popołudniowe do drugiego. Pod bramą Sepilok center zazwyczaj czeka jakaś taksówka, która po wytargowaniu zawiezie was w tą i z powrotem. (maks. 100RM i 4 osoby do podziału ;>) Pamiętajcie, że ostatni bus nr.14 z Sepilok wraca o 16:00.
-Turtle Island, 30 minut łodzią z Sandakan – jedno lub dwu dniowe wycieczki organizowane przez wszystkie biura turystyczne – innej możliwości nie ma w końcu to park narodowy pod ścisłą ochroną.
-Jednak główną atrakcją regionu są wyspy, rafy koralowe i nurkowanie w tamtym rejonie. Mając jednak już Ko Tao za sobą nie planowaliśmy Borneo pod tym kątem, a szkoda. STANOWCZO polecamy, o ile o pogodę tu trudniej niż w Tajlandii to warunki do nurkowania podejrzewam najlepsze na świecie, reklamowane zresztą już nawet przez naszego nauczyciela Jamesa.
Znając już z doświadczenia różnice pomiędzy wodami Malezji a Tajlandii, możemy stanowczo stwierdzić, Borneo to raj dla nurków. Też z tego prostego powodu, że jest tu ogólnie drożej, nurkowania też droższe, więc rzesze turystów nie miały jeszcze sposobności „zadeptać” … hmmm… nie może „zasikać” (nie wiem co tam jeszcze) zniszczyć środowiska naturalnego tych okolic.
Jeśli planujecie zobaczyć wszystkie wyżej wymienione atrakcje będziecie potrzebować przynajmniej 5 dni. Jeśli tylko małpy 1 pełen dzien.
Przeprawa na drugą stronę Borneo do Kota Kinabalu najłatwiej i najefektywniej oczywiście Air Asia, taxi z lotniska do centrum w Sandakan – po wykupieniu kuponu, kosztuje 26RM.
Inna możliwość, autobus z dworca 3km za miastem (30RM, 6 godzin jazdy i duża częstotliwość włącznie z kurami wieczornymi) dowiezie Was do dworca 9km na przedmieściach KK, skąd taksówką (20RM) w 10 min pod wskazany adres w mieście.


Kota Kinabalu – stolica prowincji Sabah.
Jest to bardzo przyjemne miasteczko położone nad wodą i tuż u podnóża gór. Stanowi super bazę wypadową w obu kierunkach, więc nudzić się nie da.
Atrakcje regionu:
– Tunku Abdul Rahman Park, pięć wysp (koszt 17RM/w obie strony łódź na jedną wyspę, 27RM na dwie i tak dalej + 10RM wypożyczenie maski, +10RM płetwy).

-Mt. Kinabalu (najwyższa góra Borno 4,095 m) Pierwsza porażka naszej wyprawy, mimo że zaplanowana w szczegółach z pogodą nie wygrasz. Do zdobycia w dwa dni, będziecie jednak musieli z dużym wyprzedzeniem (przynajmniej 3 miesięcznym), zarezerwować jeden z nielicznych noclegów w połowie góry lub dysponować nieludzką kwotą na wykupienie wejścia w jednym z biur turystycznych. Ogólnie bardzo droga atrakcja no i ta niewiadoma – POGODA, gdy jej brak góra jest po prostu zamknięta i nie ma zmiłuj.

-Hot Springs, wątpliwa atrakcja – raczej dla turystów azjatyckich dla których przesiadywanie w wannie nawet z kilkoma osobami naraz, stanowi jakąś tam formę luksusu (w Azji wanna jest synonimem luksusu tak jak w Polsce prysznic)
-Raflesia Center,coś dla botaników ale także dla aktywnych turystów, bowiem te unikalne „kwiatki” nie rosną ot tak byle gdzie tylko jak najdalej od cywilizacji i musicie się liczyć z dość długim spacerem a bez przewodnika nawet z ich poszukiwaniem, sukces nie zawsze gwarantowany.
Jeśli pogoda Wam nie dopisze (jak miało to miejsce w naszym wypadku) KK oferuje również:
-2 kina
-Centrum sportowe w parku z (golfem, ścianką wspinaczkową pod dachem, basenem)
-Kilka centrów handlowych,
-Targi: rybny, nocny, lokalny.


Miasto wydaje się być jedną wielką sypialnią (prawie każdy budynek w centrum to hotel ). My jednak zdumieni byliśmy brakiem turystów (być może wszyscy oprócz nas znali dokładnie tygodniową prognozę pogody i zrezygnowali z tego kierunku, lub ten okres nie jest najlepszy na odwiedzanie Borneo). Z drugiej strony brak turystów wydaje się jednak usprawiedliwiony, ceny hoteli a także ceny organizowanych wycieczek są tu najwyższe jak do tej pory w trakcie naszej wyprawy. Najczęściej też nie ma sposobności zorganizowania wszystkiego na własną rękę.
Standard zaś o wiele gorszy niż w Tajlandii czy na części kontynentalnej Malezji.
Ze swojej strony możemy polecić hotel TOURIST CENTER (73RM) za pokój w przyzwoitym standardzie i działającym WiFi, nawet na najwyższym piętrze.
KK to także wyśmienite owoce morza, serwowane głównie w chińskich centrach seafood. Tylko tu za 8RM czy też niewiele więcej zjecie świeże kraby czy krewetki dopiero co wybrane osobiście ze zbiornika i przyrządzone w 10min. Oczywiście chwyt polega na tym, że najprawdopodobniej przepłacicie za ryż czy też drinki ale i tak warto spróbować, w końcu gdzie indziej znajdziecie taki wybór ryb i owoców morza pierwszej świeżości. 😉

Garść faktów:
– wynajęcie samochodu od 90RM za dobę (KK Leisure Rent a Car) nie potrzebne żadne karty kredytowe, wszystko płatne gotówką + 200RM depozyt. Stanem paliwa w baku też się nie przejmujcie (firma się nie przejmuje). Na wyprawę w góry wystarczył nam silnik 1,3l – jednak tylko z ręczną skrzynią biegów, automat może nie dać rady.
-Hotele od 60RM za pokój dwuosobowy. Porządny standard od 75RM
-Woda od 1RM, piwo w sklepie od 15RM w barze od 20RM/pint
-Wyżywienie taniej niż w Polsce, posiłek od 5RM za talerz.
-Kawa/herbata/super świeży sok – 1,5RM/1,5RM/4RM ceny w restauracji.

Malezyjska część Borneo przypadnie do gustu aktywnym osobą, lubiącym górskie wędrówki oraz osobą chcącym spędzić czas na okolicznych wyspach nurkując wśród morskich stworzeń. Ceny jednak, zwłaszcza hoteli i wycieczek organizowanych przez biura odstraszają skutecznie i jeśli nie byliście jeszcze w Tajlandii lub nie jesteście doświadczonymi nurkami szukającymi innych lokalizacji, wybierzcie o wiele lepiej zorganizowaną i z lepszą jakością do ceny ofertę północnego sąsiada.
Szczególnie, że na Borneo o dobrą pogodę równie ciężko jak o hotel w dobrym standardzie i przystępnej cenie. W końcu cała wyspa to jedna wielka podrównikowa dżungla i musi sporo wody „wypić” tak więc deszcz i upał gwarantowany w połączeniu z dużą wilgotnością powietrza.



Podsumowanie Malezji.

Jako, że z Borneo udajemy się prosto do Singapuru i dalej na południe kilka spraw wartych dopowiedzenia i podsumowania oprócz wszystkiego co opisaliśmy do tej pory a co zostało być może zapomniane, pominięte.
Malezja dla nas, to między innymi:
-Najłatwiejszy przelicznik walutowy 1RM=1PLN, o tym należy pamiętać zapoznając się z cenami.
-Duże ułatwienie w poruszaniu i porozumiewaniu się za sprawą wszędzie stosowanego alfabetu łacińskiego, jednak poziom znajomości języka angielskiego trochę gorszy niż w Tajlandii.
-Głowna religia to Islam i co się z tym wiąże dla turysty to: drogi alkohol oraz konieczność odpowiedniego zachowania oraz ubioru w wyznaczonych miejscach. Ciekawostka, głównie na wschodzie Borneo duże skupisko ludzi wyznania chrześcijańskiego.
-Paliwo tanie jak woda 1,8RM za litr (pamiętajcie o przeliczniku?)
-Bilard wydawać by się mogło, że to sport narodowy Malajów (przynajmniej na Borneo)
-Pogoda, często pada i jest to deszcz najczęściej oczekiwany – gdyż jest po prostu za gorąco, najczęściej w połączeniu z burzą.
-tradycyjne danie: Nasi Lemak, ryż z dodatkiem ostrego sosu z połówką jajka na twardo, orzeszkami i suchymi sardynkami. Czasami podawany zawinięty w liściu bananowca. Ogólnie bardzo urozmaicone jedzenie i dosyć smaczne. Jednak to nie to co w Tajlandii
-Jadłodajnie typu KFC/MC najgorsza na świecie (nie zjadliwa) jakość za śmieszne pieniądze – zestaw ok.6RM
– Zaskakujące podobieństwo w nazewnictwie do języka polskiego np. samochód = kareta, szkoła = schola.

Advertisements

1 Comment

Filed under Azja-Australia