Tag Archives: BOH

Cameron Highlands

Po osuszeniu i przebraniu w resztki ocalałych ubrań z przemoczonych plecaków po przeprawie łodzią, wyruszamy w podróż busem (65RM) z Kota Besut do Cameron Highlands przez dżunglę i ponad 2000 m n p m pasmo górskie.
Przystanek na lunch w Gua Musang wykorzystany zostaje także na przesiadkę do nowego busa. Droga (6h) minęła szybko i przyjemnie, głównie dzięki przepięknym i szybko zmieniającym się widokom za oknem oraz docenieniu faktu jakże najoczywistszego w tej chwili „pewnego dachu nad głową i suchego siedzenia” 😉
Bezkresna zielona dżungla od Gua Musang, przecinana tu i uwdzie ogromnymi plantacjami drzew palmowych wygląda potężnie i majestatycznie w górskiej scenerii.
W ciągu 3h jazdy mijamy jedynie kilka domów i śladowe oznaki cywilizacji.
Jak większość „backpakersów” zatrzymaliśmy się w miejscowości Tanah Rata.
Ze względu na rozbudowaną bazę noclegową (pokój z klimą i WiFi znajdziecie od 70RM) oraz dobre połączenie z atrakcjami okolicy, wydaje się sensownym wyborem.
Jednak jak dla nas Tanah Rata okazała się zbytnio nastawioną na turystów, opanowaną głównie przez hinduskie usługi, komercyjną KONIECZNOŚCIĄ.

Plusy miasteczka:
– baza noclegowa,
– przystanek komunikacji lokalnej,
– pierwsze atrakcje i wypady tuż za miastem, dystans do pokonania pieszo
Minusy:
– miasteczko opanowane głównie przez hindusów (główna kuchnia indyjska)

Komentarz (żeby nie było, że jakiś uprzedzony jestem z góry).

Bądźcie gotowi na wszelkiego rodzaju triki z ich strony.
Nas za każdym razem (ale to każdym bez wyjątku) próbowano oszukać przy podliczaniu rachunku, zawsze mylili się na swoją korzyść chyba nie muszę dodawać – dlatego piszę, że próbowali OSZUKAĆ.
Na dodatek 2 razy serwując coś czego nie zamawialiśmy (i to nie problem językowy bo przy daniach są również zdjęcia).
Tak więc jeśli chodzi o jedzenie, góry nie witają nas nazbyt gościnnie (przynajmniej „mniejszość”- raczej większość hinduska, nie robi dobrej reklamy Malezji).


Wracając do tematu, Cameron Highlands to zachodnie zbocza gór rozciągających się na wysokości miasta Ipoh na przestrzeni ok. 50 km i wysokości ok. 1500m n p m.
Główną atrakcją i chlubą są tu oczywiście plantacje herbaty ale występują również licznie, choć nie na tak ogromnych przestrzeniach, wszelkiego rodzaju plantacje od sałaty do truskawek.
Bardziej i mniej łagodne zbocza w tych okolicach pokryte są setkami o ile nie tysiącami ogrodów, często pod tunelami foliowymi (podobnymi do tych spod białobrzeskich wsi w Polsce, tyle że tu na zboczach gór).
Plantacje herbaty założone przez anglików na początku XX wieku nie potrzebują oczywiście zadaszenia jedynie mnóstwa rąk do pracy i stanowią przepiękny widok, wręcz artystyczną dekoracje krajobrazu.
Wyrywane przez człowieka fragmenty ziemi ze szponów puszczy pod uprawę herbaty tworzą swoiste labirynty zieleni.
Spacerując pomiędzy pagórkami i urwiskami wypełnionymi tym labiryntem można poczuć się jak książkowy Hobbit Tolkiena. 😉
Otaczająca nas zieleń jest tak intensywna i soczysta, że jedynie Szkocka trawa na wiosnę może dorównać tej palecie barw.
Zresztą zobaczcie sami 😉







Garść faktów:

-Wyżywienie
Restauracje (głównie indyjskie dania) na głównej ulicy Tanah Rata 8-10RM za danie. Shake/sok 4-5RM

-Komunikacja publiczna (zdezelowany autobus) kursuje pomiędzy okolicznymi miejscowościami jak i plantacjami zabierze Was prawie wszędzie za 1-2RM

-Autobus do Kuala Lumpur 3-4h jazdy, 13RM (kilka firm oferujących tą trasę, jedne lepsze drugie gorsze, najlepiej przyjść na przystanek po uprzednim sprawdzeniu godziny odjazdów i kupić bilet na ten autobus który Wam się podoba najbardziej, nie ma problemu z miejscem w autobusie)

-Łapanie stopa nie stwarza większych problemów, mimo że odradzane przez przewodniki…???..

-Zwiedzanie fabryki herbaty (plantacja BOH ) za darmo.

– Spacer na szczyt Gunung Brinchang w obie strony zaczynając na plantacji BOH ok. 3h.

Atrakcje regionu:
-Plantacje herbaty,
-Góry i porastająca je dżungla,
-Plantacje truskawek i innych owoców/warzyw,
-Butterfly, scorpio, bee farm,

Naszym zdaniem:

Jeśli już jesteście w Kuala Lumpur i macie dzień (raczej dwa dni) wolnego, warto wybrać się w północnym kierunku by zobaczyć życie prowincji, po drodze odwiedzając Batu Caves.
Nam same widoki pól herbacianych podobały się na tyle, że planujemy tam jeszcze wrócić (o ile pogoda dopisze) w drodze z Australii, poświęcając jeden z trzech dni, które mamy w Kuala Lumpur.

Advertisements

Leave a comment

Filed under Azja-Australia