O wyprawie

 

Umysł, który otwiera się na nowy pomysł,
nigdy nie powraca do swoich pierwotnych rozmiarów”
Einstein

In the right light, at the right time, everything is extraordinary.
Aaron Rose

Być może Nowy Rok i nowe wyzwania lub kolejna dekada wskakująca na kark i jakieś większe postanowienia, może brak słońca o tej porze roku na tych szerokościach geograficznych, a może wszystko to razem motywuje do realizacji odwiecznych planów.
Planów zaś było sporo jak do tej pory.
Mój „faworyt” a więc wyprawa z Columbii Brytyjskiej w Kanadzie, samochodem przez całe zachodnie wybrzeże USA a następnie szlakiem największych Parków Narodowych Stanów Zjednoczonych na wschód do Nowego Yorku, choć ułożony już w głowie ze szczegółami, przegrał o włos z wyzwaniem łączącym po nikąd moje i Jej marzenia.
Z kolei w Jej wypadku była to rezygnacja z kolei Transsyberyjskiej i podróży przez Chiny na samo południe Azji.
Może was rozczaruje ale muszę przyznać, że plan wyprawy w takim kształcie jaki prezentujemy tu ostatecznie, powstał na bazie wspólnych kompromisów a także znudzenia „kryzysową” codziennością. Impuls wyzwalający nasze marzenia i coroczne wodzenie palcem po mapie przyszedł przy okazji naszych urodzin i związanych z tym refleksji.
Tak narodził się plan Azjatycko-Australijskiej wyprawy.
Łączący naszą ciekawość i zainteresowanie Azją (zwłaszcza Tajlandią) z dużymi przestrzeniami i kol(A)orowymi klimatami Australii.
Ponadto odwiedzimy między innymi miejsca światowego dziedzictwa kultury i przyrody UNESCO (Angkor Wat, The Great Wall, Forbidden City, Kinabalu National Park, Malacca City, Ayutthaya historical park), tętniące życiem metropolie jak: Hong Kong, Bangkok, Kuala Lumpur, Singapore, Sydney, Szanghaj, podszkolimy naszą kuchnię tajską i z pewnością przywieziemy sporo przypraw z nią związanych.
Wdrapiemy się na najwyższy szczyt Borneo (Gunung Kinabalu 4095 m n.p.m), Australii (Mount Kościuszko 2228 m n.p.m) po wspinamy się na plażach Krabi oraz ponurkujemy z rybkami na rafach kolarowych i wokół dziewiczych wysepek całego wybrzeża półwyspu malajskiego.

To tylko wycinek z naszych planów wyprawy, więcej szczegółów o niej znajdziecie w dziale TRASA a także mamy nadzieję będziecie śledzić nasze poczynania już na żywo czytając bloga.

O NAS:

ON

Robert Chmielewski, lat 30 perfekcyjny planista i organizator – jednym słowem LOGISTYK (z wykształcenia), mający dosyć planowania zawodowo czasu wolnego wyłącznie innym zaplanował wyprawę i pogodził marzenia nas dwojga.
W czasach wczesnej młodości, zawsze tak wychodziło, że wybierałem wszelką formę aktywności fizycznej – co przejawia się teraz zachowaniem typu: "damy rade, sprawdźmy co jest za następnym wzgórzem”.
Staram się także godzić wczesne wstawanie, związane z chęcią uchwycenia jak najlepszych warunków foto z zabawą do późna i związanym z nią brakiem snu.
Od grudnia tego roku organizator i główny planista naszej wyprawy.
Zainteresowania: fotografia, podróże, IT, historia, geopolityka i ekonomia światowa, sport coraz bardziej w TV ;>
AHA.Kolekcjoner niespożytych„małpek” – obiecuję zamieścić tu foto z kolekcji


ONA

Andrea Herzog,

for me travel is all about being as close as possible to the everyday life of locals, meeting people, learning about habits, customs and food and trying to understand the world in which we live in a little bit better.
Always loved travelling, I must admit that during those last years, other things became my priority.
Despite of that we decided to go on this trip – South East Asia has always been on my to-go list.
Australia, not very much on my dream destinations list, I decided to follow and to see if I find something interesting there – despite my fear of snakes and other dangerous animals.
I hope to rediscover my passion for my old photo hobby on this trip.
I will mostly try to capture everyday life scenes, rather than buildings and other objects – that is his job.
It is also travelling that awoke my interest in supporting charities. Seeing with my own eyes how unequally the goods and financial resources distributed in the world, I decided to support those that are in need. The question if that is for my own good conscience or really to do something good has not been answered yet.
For everybody who wants to do something without “loosing” money, this is an excellent way of doing so: KIVA
Sponsoring a child is also a great way of making a small change, even so if it is just a change in one small life somewhere in the world: SOS-CHILDRENSVILLAGES (just cancel your restaurant booking once per month and cook something yourself – the savings are sufficient to make sure a child in a developing country has to eat, to wear and resources to study for one month)
I hope you enjoy following our blog and that you will find inspiration as well as some useful information.
“A man travels the world over in search of what he needs and returns home to find it.”
(George Moore)


————————–
foto-podróże
WWW.PHOTOTRAVELLER.ORG

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s