Niespełna cztery miesiące, dwie pary butów, kilkadziesiąt smaków świata oraz kilka tysiecy zdjec pózniej….

Czyli podsumowanie wyprawy.
Pojawi sie (jak zreszta polowa opisów) juz wkrotce. 😉

Advertisements

8 Comments

Filed under Azja-Australia

8 responses to “Niespełna cztery miesiące, dwie pary butów, kilkadziesiąt smaków świata oraz kilka tysiecy zdjec pózniej….

  1. “Najzwyczajniej w świecie nie ma zbyt dużego wyboru niż nazwijmy to globalne jadłodajnie.” – co za horrendalna bzdura, trudno wręcz uwierzyć, że tu byliście naprawdę.

  2. ”Miśku” nie napinaj się tak… ktoś kto pracuje w IT i zarabia w AUD może sobie pewnie pozwolić, na niejedno więcej – przeciętny turysta wybierze zawsze i wszędzie inne cele swej podroży poznawszy ofertę i standard obsługi australijskiej. Mam jednak nadzieje, że pomożesz i tym zamożniejszym i podasz kilka miejsc które są jedyne i niespotykane w Twoim mieście na poparcie swej “horrendalnej” tezy. Czekamy.

  3. Nie wiem czy mamy się teraz obrzucić zwyczajowymi obelgami na powitanie? Pozwolę sobie zrezygnować z tej formy kurtuazji i ciebie też zachęcam.
    Co do meritum: nie wnikam w trafność twoich ocen, chociaż ferowanie kategorycznych opinii po paru dniach pobytu osobiście uważam za pochopne. Moja uwaga odnosiła się do dostępu jadłodajni. Ty zdajesz się sugerować, że owszem może i jest w Australii coś lepszego, ale na lepszą kieszeń i zwykły Australijczyk musi się obżerać jakimś gównem. Otóż jest to nieprawda, w tym mieście dostępne są (również finansowo) knajpy dla każdego Australijczyka w każdej dowolnie wybranej kuchni świata i pozwalam sobie powiedzieć, że całkiem niezłej jakości. Podobnie ze sklepami: małe sklepiki narodowe są czasami nawet tańsze niż sieci supermarketów.
    Mam pewne obawy, że swoje zwiedzanie ograniczasz do kilku głównych ulic centrum, które zwyczajowo są raczej pułapkami na turystów i to tych bardziej naiwnych.
    To tyle, życzę owocnego zwiedzania i dużo dobrego światła.

  4. Twoja odpowiedź to czysta demagogia wraz z sugestią jakobym to ja zaczął obrzucać obelgami. Nasza opinia akurat o tym mieście nie bierze sie z przechadzki dwoma głównymi ulicami miasta (gdybyś przeczytał więcej może i Twój komentarz byłby inny)- ależ oczywiście, że nie byliśmy we wszystkich dzielnicach ograniczenie czasowe (Polish Deli najlepsze co nam udało się znaleźć, wraz z tureckim stanowiskiem mówi również wiele o ofercie choćby gastronomicznej tego miasta) – tylko powiedz który turysta będzie mógł pozwolić sobie na więcej jak 3-4 dni zwiedzania Melbourne. Nie sądzę jakoby polskiego, było na to stać w najbliższym czasie. Tak więc mogłeś odnieść się do wielu spraw w artykule a wybrałeś pasujące ”nie pasujące” Ci zdanie – dziękujemy za inf. że bzdury piszemy ale oczekujemy bardziej twórczych uwag budujących przekaz i wizerunek w tym wypadku Twojego miasta a nie rzucania frazesami. Nasze odczucie z miasta znasz… zareklamuj je lepiej i nie bierz do siebie naszych turystycznych spostrzeżeń jakże mylnych w Twoim odczuciu.
    PS. Dla niedowiarków którzy jednak mogą wierzyć bardziej Tobie jako mieszkańcowi i guru Melbourne pozwolę sobie zamieścić opinie kolejnych podróżników po Australii z zaznaczeniem, że opinia ta nie odnosi sie wyłącznie do Melbourne — http://www.wpzs.pl/?p=2035&cpage=1#comment-1009

    Pozdrawiam gorąco/ wreszcie i my mieliśmy to czego Australijczykom można zazdrościć najbardziej 30C i piękne słońce.

  5. Wydaje mi się, że z punktu widzenia polskiego “podróżnika” Australia ma jedną wadę i ta wada bardzo boli (ale turystów, a nie mieszkańców): w porównaniu z krajami Azji i Ameryki Płd. (czyli trzecim światem) jest tu stosunkowo drogo. To jest jednak kraj Zachodu, nie odbiega jakoś specjalnie od reszty ze swojej grupy.

  6. Witam.
    Wydaje mi się, że to ja teraz powinienem się obruszyć na Twoją opinie o trzecim świecie… (niejeden podróżnik by się obruszył) nie powiem nic… zachęcam jedynie do przeczytania troszkę więcej z bloga o takich miastach jak Singapur, Bangkok, Kuala Lumpur, Szanghaj (według Ciebie „trzeci świat”?) Podejrzewam, że Ty (mając tak komfortową sytuacje z logistycznego i ekonomicznego punktu widzenia) nie podróżowałeś po tych krajach ferując takie wyroki.
    Co do opinii jakoby Australia była krajem „zachodu” to zgodzę się i nie, bo można ją jedynie porównać do amerykańskiego zachodu, bo już nie europejskiego gdzie kulturalnie, kulinarnie i światopoglądowo to Australijczycy nigdy nie byli i nie będą… sorry mate. Ciągle podtrzymuję naszą surową ocenę TURYSTYCZNĄ tego kontynentu (zwłaszcza miast) – (nawet bez widzenia dużej jego części). Na świecie jest tak wiele miejsc, dużo bardziej interesujących – i tak, również TAŃSZYCH (ale to chyba nie grzech) nawet w Europie „zachodniej” o Stanach nie wspominając. Tak więc śmiem twierdzić nadal: na zarobek to taaaak Australia jak najbardziej, ale jeśli poprzez podróże chcecie nauczyć się czegoś poznając inne kultury i społeczeństwa to przykro mi ale w Australii nie znajdziecie zbyt wiele a wydacie jak nigdzie na świecie (podejrzewam, bo wszędzie jeszcze nie wydawałem ;/).

    PS. Piszesz „Stosunkowo drogo” do „trzeciego świata” 😉 – ja porównuje w stosunku do zarobków i wydatków z UK, a blog dalej po Polsku wiec w stosunku do tych turystów to chyba wiadomo jak drogo. Chociaż ceny w UK i PL to już ten sam poziom tylko z zarobkami nie statystycznymi a realnymi to dalej przepaść. Z milą chęcią jednak naprawię/uzupełnię wpis/opinie o restauracjach/jadłodajniach w Melbourne: czekam na Twoje propozycje tych świetnych restauracji – z zaznaczeniem, że ofertę dla przeciętnego turysty nie piszę żurnala dla Elyty.

  7. Melbourne to jest raj kulinarny. Nie chce mi sie o tym pisać, bo każdy średnio przytomny turysta powinien to zauważyć sam najdalej drugiego dnia, trafiając do Lygon St, Brunswick, Victoria St lub Chapel St (zeby wymienic tylko miejsca najblizsze centrum). Są całe blogi poświęcone tylko tutejszym kulinariom.
    Pewnie, ze wietnamska zupa wolowa kosztuje tutaj moze 10 albo 20 razy wiecej niz taka sama w Wietnamie, ale na kieszen Ozika (ktory zarabia tez pewnie 20 krotnosc wietnamskiej pensji) jest ona dostepna i ludzkosc tlumnie z tego korzysta. Ilosc restauracji w przeliczeniu na mieszkanca jest oszalamiajaca i co ciekawe wiekszosc z nich ma spore wziecie i rzadko swieca pustkami. Jedzenie “w miescie” jest tutaj bardzo popularne.

  8. Jeśli to jest raj kulinarny według Ciebie to ja naprawdę nie wiem gdzie się do tej pory stołowałeś.
    Każdy lubi to co ma, każdy ma to co lubi… ale Twój (zakładam) „niefortunny” przykład kuchni wietnamskiej oraz nazwy ulic potrafisz przekuć w realne nazwy restauracji i ich strony internetowe, bo o frazesach i o tym kto co lubi nie będziemy tu rozmawiać. Cieszę się, że lubisz kuchnie wietnamską w Melbourne ale wybacz mając doświadczenia również z Wietnamu (prawie dwa miesiące wszerz i wzdłuż) nie przekonasz nas, że w Melbourne są lepsze. Zresztą jaki byłby sens dla turysty zaiwaniać nawet dalej i drożej jak może po prostu do Wietnamu polecieć, nie uważasz? Nasze doświadczenia z kuchnią czy to chińską, tajską a nawet jakąkolwiek europejska nie pozwalają nam nawet porównać tych osiągnięć australijskiego geniuszu z oryginalnymi smakami w rodzimych krajach pochodzenia potraw… naprawdę przykro nam że burzymy Twoje widzenie swego ukochanego miasta, nie to było naszym zamiarem. Opinia nasza nie wyrasta jedynie na przykładzie wyłącznie najtańszych lokali w mieście, po paru zawodach w tych droższych, nie było sensu przepłacać a w tańszych… no cóż zawsze pozostawał MC jak oferowane coś było zupełnie nie zjadliwe. AHA MC, nie jesteśmy specjalistami i smakoszami tego rodzaju atrakcji (zazwyczaj unikamy) ale wiesz dlaczego nasza opinia o jedzeniu w miastach Australii jest taka tragiczna a Ty nie możesz się z nią pogodzić… to z tego względu, (znowu według nas) że nawet w hahAmeryce płn. MC jest o ile nie lepszy to na lepszym poziomie podany (nielimitowane dolewki drinków, większe porcje itp. itd.) Jedynie MC w Malezji jest w gorszym standardzie niż w Australii.
    Tak więc nie czekamy już na Twoje typy tych wyśmienitych restauracji i zamykamy opcję aktualizacji bloga o te super atrakcje kulinarne, było minęło przeszło nie tylko nam ale i czytelnikom koło nosa, kilka postów frazesów nam wystarczy– najwidoczniej nie masz nic konkretnego do dodania i odgrywasz się na niepochlebnej opinii nie chcąc/nie umiejąc jej nawet naprawić, gdybyś spytał mnie podał bym Ci ze 3 z mojego miasta budując przekaz a nie odgryzając się demagogią za niefortunna wypowiedź o moim mieście. Dziękujemy za miłą lecz mało efektowną konwersacje.
    Chcieli byśmy już zakończyć temat naszych i Twoich smaków – fajnie, że w Australii Ci smakuje cieszymy się bardzo i życzymy smacznego. 😉 Nam nie smakuje nie tylko kulinarnie ale i światopoglądowo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s