Melbourne-Sydney-Brisbane w dwa tygodnie … da sie… SPOKOJNIE

Pokusa odwiedzenia Australii była zbyt duża by będąc tak blisko darować sobie ten kierunek podróży.
Tak więc mimo jedynie 17 dni, możliwych na poświęcenie temu kontynentowi (sporo większy od Europy) wylądowaliśmy w Melbourne.
Nocny lot z Singapuru (7h) znowu dał się we znaki – bogata oferta filmowa, oraz darmowe piwo nie pozwoliły zasnąć nawet na sekundę (zazwyczaj śpię po pierwszym jak niemowlę ;>)

Melbourne (Victoria) przywitało nas dużą zmianą klimatu, typowo jesienny angielski poranek. Z temp. 32C i równikowej wilgotności przesiadka na 15C, wietrzny dzień (brak jesiennych ubrań) w połączeniu z nieprzespaną nocą potrafi zniechęcić do wszystkiego.
Staraliśmy się nie poddawać i zwiedzić miasto z marszu, nawet przy niezbyt miłej obsłudze na lotnisku, super długim oczekiwaniu na autobus do miasta (16AUD do centrum w 15min). Nasza cierpliwość i pozytywne nastawienie wyczerpały się dopiero w centrum, gdzie okazało się za co i ile będziemy musieli płacić na tych szerokościach geograficznych. (właściwie w całej Australii)
Bo o ile Polak bez snu i zmarznięty wytrzyma niejedno to głodny Polak zły Polak i bez porządnego jedzenia długo nie podaruje. Zwłaszcza nie po rozpieszczeniu żołądka przez ponad miesiąc w Tajlandii.
Nie to żeby nie było co do ust włożyć ale chcąc znaleźć coś zdatnego do jedzenia (i nie mam tu na myśli pierogów czy polskiego barszczu) ale czegokolwiek przypominającego tzn. wizualnie i zapachowo jedzenie – trzeba się nieźle nachodzić, naszukać a gdy już znajdziecie coś co wydawać by się mogło normalną restauracją, najpewniej stwierdzicie że TYLE to nie jest warte na pewno i wylądujecie znowu w MC/Subway/KFC.
Lepiej nie planować wycieczki do Australii po wschodnio-południowej Azji, gdyż zawód związany z oferowanym jedzeniem jest tak wielki jak i same tutejsze ceny. Dla przykładu: zestaw MC od 8AUD, kanapka w Subway od 6AUD i to jest najtańsze coś co dostaniecie bo z drugiej strony Cesar Salad od 15AUD, woda mineralna w markecie od 1AUD za 0,5l inne wody od 3AUD za 1,5l, jeśli nadal mało to np.: jogurt od 3AUD, bagietka od 3AUD (najlepsza przypominająca europejskie pieczywo w supermarkecie COLES), najtańszy baton MARS od 1,5AUD ale były też sklepy gdzie kosztował 3AUD.
Tak więc po odwiedzinach kilku sklepów i restauracji stało się dla nas jasne dlaczego Australijczycy wyglądają jak wyglądają – gdyż jedzą jak jedzą. Najzwyczajniej w świecie nie ma zbyt dużego wyboru niż nazwijmy to globalne jadłodajnie. Ceny niektórych produktów są wręcz kosmiczne (najtańsza Coca Cola w markecie 4AUD) pashiny, które jeszcze w Singapurze można było kupić za 4GBP a w Tajlandii za 2GBP tu kosztują od 10GBP, grill jednorazowy który w Londynie kosztuje 3GBP na przedmieściach Melbourne w „promocji” hahaahaaa 5, bo normalnie to 7GBP ceny hoteli/hosteli adekwatnie wysokie. (pokój dla dwóch osób w hostelu w centrum Melbourne od 80AUD, jeden z najgorszych pokoi w ciągu naszej wycieczki). Transport miejski bardzo drogi już na przykładzie autobusu z lotniska a także tramwaj (10 przystanków cena ponad 5AUD). Dlatego też turystów jak na lekarstwo. Kończąc jednak temat jedno co mam nadzieję udało mi się przekazać to to, że jest drogo przy jakości czy to jedzenia czy zakwaterowani jednymi z najgorszych na świecie.
MELBOURNE to typowe miasto w stylu amerykańskich miast z downtown (sieć równolegle krzyżujących się ulic w centrum), dużymi wieżowcami tu akurat wzdłuż rzeki. Jest to na szczęście bardzo zielone miasto, z licznymi parkami i skwerami. Jako, że miasta nie są naszym głównym tematem zainteresowań (po Singapurze czy Hong Kongu), Melbourne nie robi żadnego wrażenia. Odkryjcie je sami, my jedynie odpoczęliśmy w nim po locie oraz przygotowaliśmy się do dość długiej podróży, która ciągle przed nami.

Nasza ocena miasta 1/10 – 3*

Jeśli podróż w Australii to oczywiście samochodem a najwygodniej i najefektywniej podróżować w tym kraju campervanem. Zaryzykuje stwierdzenie, że inaczej nie da się zwiedzać tak dużego kontynentu jak z własnym transportem, sypialnią a nawet kuchnią.
Zamierzamy bowiem odkryć kilka bardziej interesujących miejsc a naszym największym wrogiem jest oczywiście czas. Nasz van pozwoli nam go trochę zaoszczędzić.
Tak więc z południa kontynent udajemy się gdzież by indziej jak nie na wybrzeże, którym cała Australia żyje i na płn. w kierunku Wielkiej rafy koralowej. Wybór firm oferujących wypożyczenie różnych busów i vanów jest olbrzymi.

Oto kilka z firm, które co i rusz będziecie mijać a być może i podróżować razem z nimi w ciągu tak długiej wycieczki:
-Jucy Rental
-Travellers Auto-Barn
-TravelWheels
-Kangaroo Campervans
-Wickedcampers.com
-Spaceship.tv
-Keacampers.com

Jedna z większych atrakcji niedaleko Melbourne to z pewnością Great Ocean Road i The Twelve Apostles na zwiedzenie której będziecie potrzebować co najmniej 2 dni.
Dobrym pomysłem (jeśli planujecie pobyt w AU dłużej) jest zakup własnego busa, ogłoszenia znajdziecie w każdym z hosteli, ceny od 1000 do 5000AUD.
Tak więc wyposażeni w busa-sypialnię z kuchnią (lodówka + kuchenka gazowa i kran) możemy ruszać na podbój Australii, kierunek Sydney.
Nie musicie martwić się o zapas gazu w waszej kuchence ani wody w karnistrze, gdyż na prawie każdym punkcie piknikowym jest elektryczny grill, woda pitna, na tych lepszych (zwłaszcza przy plażach) również prysznic, ciepła woda jedynie na 4* płatnych polach kempingowych – tylko po co komu ciepła woda przy temp. ok. 30°C.
Kierując się na wschód odwiedzane i polecane przez nas miejsca to:
– Lake Hume
– Old Tallangatta
– Mount Kościuszko (19AUD za wstęp do parku samochodem uiszczana w przypadku nocowania w granicach parku, najpopularniejsze wejście na górę z miejscowości Thredbo)

– Pabbly Beach (jeśli chcecie zobaczyć kangury na plaży)

– Jarvis Bay
-niezliczona ilość parków narodowych na całym wybrzeżu aż do Sydney





Sydney (New South Weles)

Sydney jest dość podobne do Melbourne z tą różnicą, że jest większe, położone nad cieśniną, ma metro, Harbour Bridge i sławną Opera House, które apropo robią całkiem spore wrażenie.
Tylko jak wyżej po odwiedzeniu Hong Kongu czy Singapuru, Kuala Lumpur miasto to, całościowo nie robi już wrażenia i nie przyciągnie naszej uwagi na długo. Zwłaszcza miasta w amerykańskim stylu, bez historycznej zabudowy czy atrakcji kulturowo – gastronomicznych czy jakichkolwiek niepowtarzalnych dla danego rejonu nie przyciągną już naszej uwagi na dłużej. Sydney jest kolejnym miastem z automatu, wizerunek miasta ratuje jedynie opera oraz most to i tak sporo w porównaniu do standardów europejskich ale już nie azjatyckich. Brak nam tu tego smaczku i różnorodności. Jedyne co udało nam się odkryć w tym mieście to niepowtarzalny, piękny park botaniczny z mnóstwem wielkich nietoperzy (rozpiętość skrzydeł 1,5m) zwanych tu „night fox” – groźnie i głośno zwisającymi z gałęzi drzew oraz przelatującymi (czasami bardzo nisko) w szalonym locie tuż nad głowami. Cały park jest oazą dla dużej liczby wszelkiego rodzaju ptactwa najczęściej bardzo kolorowych papug i innych nieznanych nam z nazwy.

Nasza rada: warto przespacerować się mostem HB, wejście na niego znajduje się w przystani obok promów, duża szklana winda zabierze was na poziom autostrady, gdzie chodnikiem dojdziecie do mostu. Raczej długi spacer ze spektakularnym widokiem z dużej wysokości na całe miasto, zwłaszcza wieczorem robi fajne wrażenie.
Prom na druga stronę zatoki zupełnie nieopłacalny, 5 min i wydane 5AUD – to nawet w połowie nie to samo co prom w HK (a cena tam 5x niższa).
Nasza rada: przejażdżka mostem HB może kosztować was sporo więcej niż byście przypuszczali. Podana cena 3AUD jest niby normalną ceną ale musicie doliczyć ukryte przez super łebski system dodatkowe opłaty. Jako że opłatę można uiścić jedynie telefonicznie lub przez Internet, musicie najpierw wykupić numer ID (3AUD) a następnie na to konto będą spływać wszystkie opłaty drogowe, jak ten most. Dla turysty oznacz to ni mniej ni więcej niż to, że zapłaci 3+3+ opłaty bankowe przy przeliczaniu waluty z zagranicznego banku nas wyniosło w sumie 3+3+1,5+1,5=9AUD ale mostem sobie pojechaliśmy. Nie licząc opłat i straty czasu na telefon to naszym zdaniem typowo „cwany” pomysł na turystów. GRATULUJEMY
Lista dróg objętych opłatą drogową na foto.

Nasza ocena miasta 1/10 – 5*

Wracając do całego stanu NSW, lista miejsc oprócz tych na południu NSW, które warto odwiedzić:
– Blue Mountain (60km od Sydney)
– Manley Beach (bardzo urokliwe miasteczko na płn. Sydney oraz Harbour National Park, z najładniejszym widokiem na całą zatokę)
– Byron Bay (fajne miejsce pełne surferów i backpakersów tylko tak drogie i protekcjonalne, że dla nas jeden dzień w zupełności wystarczy. Nie tylko chyba nam, gdyż nie dziwią już nas zupełnie puste bary ok. 20 wieczorem, większości przyjezdnych najwidoczniej albo nie stać na te ceny albo są po prostu wymęczeni całodniowym surfowaniem i już śpią).




Brisbane (Queensland)

Queensland to nadmorska esencja Australii, piękne plaże, urozmaicony nadmorski krajobraz od przedziwnych gór przez klifowe nabrzeża do super długich plaż i fal idealnych dla serferów a na dodatek Wielka Rafa Koralowa. Sama nazwa stanu pasuje i opisuje idealnie rzeczywistość.
Polecane przez nas miejsca:
– Gold Coast (Surfers Paradise dla początkującyc i Cooluna dla zaawansowanych fanów deski)

– Glass House Mountains National Park (wulkaniczne góry o przedziwnych kształtach)

– Noosa National Park (kurort podobny do Byron Bay równie drogi ale bez udawanego luzu i tysięcy backpacersów, koniecznie wybierzcie się na spacer po parku oraz oddaloną za miastem drugą plażę, dużo surferów i najlepsze fale)

– Sunshine Coast (dla zaawansowanych miłośników deski)

-Rainbow Beach (daleko ale warto, turystów tu jak na lekarstwo a okoliczne wielkie wydmy tuż nad plażą robią ogromne wrażenie, zachód słońca na kolorowych piaskach po prostu rewelacja, wschód nie gorszy – musicie to po prostu zobaczyć. Jest to także punkt z którego dostaniecie się na Fresier Island o ile macie 4WD)

– Fresier Island (Jezioro McKenzie i wrak okrętu na plaży o ile na własną rękę jak najbardziej tak to w zorganizowanej wycieczce wielką ciężarówką z oknami, za 170AUD stanowczo NIE. Główna atrakcja takiej wycieczki jak zapewniają wszelkie reklamy i pani w agencji to wydawać by się mogło wspaniały LUNCH i grillowane mięso, po tym pudle odechciało nam się tej opcji. Chociaż może naprawdę to jedzenie serwują tam wyśmienite, jak ktoś uczestniczył proszę o info? ;>)

Brisbane, stolica stanu Queensland to bardo przyjemne miasto. Coraz wyższe drapacze chmur pną się tuz nad rzeką, tworząc piekną panoramę miasta, widok z parku Wilson Outlook Reserve tuż za mostem Story Bridge naprawdę REWELACYJNY.
Oprócz typowego downtown w mieście znajdziecie kilka stylizowanych na stare budynków: ratusz, kościół, katedra, poczta, itp. wraz z naprawdę dzikim parkiem botanicznym tuż przy rzece i namorzynami z niej wyrastającymi co całościowo dodaje uroku i wprowadza osobisty klimat bardzo zadbanego i urozmaiconego niż inne miasta w okolicy. Po drugiej stronie rzeki, część rozrywkowa miasta, sztuczna plaża a na wysokim klifie tej strony rzeki, oprócz świetnych punktów obserwacyjnych na miasto naturalne ścianki wspinaczkowe dla każdego. Fanom nocnych atrakcji polecamy ulicę Brunswick Street na której znajdziecie wszsytko co potrzebne na sobotni wieczór. Ceny bardziej przystępne niż w Melbourne czy Sydney ale dalej drożej niż w każdym chyba mieście europejskim.
Autobus do Gold Coast Airport, „AAExpress” – 42AUD




Nasza ocena miasta 1/10 – 5*




Być może zwracają uwagę niskie oceny miast ale naprawdę nie jest to spowodowane wyłącznie kosmicznymi cenami. Australijskie miasta nie mają do zaoferowania ani dobrego jedzenia, ani utrwalanych przez media rewelacyjnych imprez. Z wiadomych powodów brak w nich historii, tradycji, standard obsługi i oferowanych usług pozostawia wiele do życzenia. Tam po prostu trzeba być EASY GOING i nie wymagać niczego – nawet płacąc horrendalne pieniądze ;/ – pewnie niektórym to pasuje.
Australia to naturalne środowisko i możliwość jego podziwiania. Choć krajobraz po dłuższym czasie może wydawać się monotonny (różnorodność mniejsza niż na tej samej przestrzeni dajmy na to w Europie) to dbałość o środowisko naturalne i mnóstwo parków narodowych na pewno zaspokoi oczekiwania osób lubiących naturę i widoki pięknych krajobrazów nie zmienionych jeszcze ludzką działalnością. Australijskie światło oraz natężenie kolorów z tym związane jedyne na świecie.
Jedynie 20mln mieszkańców na tak ogromnej przestrzeni czyni choćby tamtejszą bardzo dobrze rozbudowaną infrastrukturę drogową prawie nieużywaną, jedyna na co trzeba uważać na drogach to 40mln populacja kangurów i innych dzikich zwierząt, spotykana tu częściej niż ludzie (z przykrością trzeba dodać spotykana dość często, rozwalcowana na drodze;/).
Nasz campervan pozwolił nam zobaczyć i poczuć jedynie kawałek Australii (bez niego nie wyobrażamy sobie innego sposobu zwiedzania tego kraju). Zapewnił niezliczone widoki wschodów i zachodów słońca w multi milionowych lokalizacjach a także 5* posiłki (przyrządzane samemu) z widokami jakie klienci nawet najlepszych restauracji mogą obejrzeć jedynie na zdjęciach wiszących na ich ścianach.

Advertisements

3 Comments

Filed under Azja-Australia

3 responses to “Melbourne-Sydney-Brisbane w dwa tygodnie … da sie… SPOKOJNIE

  1. Anonymous

    Jezu Malusieńki ! Po co lecieliście do tej Australii aby umieścić zdjęcia na FC? CIĄGLE TYLKO CENY i porównania. Jeśli jeszcze tego nie wiecie to się Azji nie porównuje do innych miejsc a zwłaszcza Australii i Ameryki Północnej.Pisząc, że Australia nie ma historii potwierdziliście, że nic o niej nie czytaliście. A cena biletu z lotniska w Melbourne nie jest wysoka. Może powinniście poczytać ile kosztują bilety z lotnisk w Europie. Pozdrawiam i proponuję nie latać już tam gdzie wszystko jest takie drogie!
    Zwiedzająca Azję ekipa z kasa w portfelu

  2. Anonymous

    Faktycznie razi to porównanie do Azji.
    Jak można porównać Kuala Lumpur do Sydney…

  3. Anonymous

    Jak można porównać ceny w Tajlandii, kraju brudnego i biednego do jednych z najnowocześniejszych i rozwiniętych na świecie?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s